Sakramenty. Dogmaty wiaryMaj jest miesiącem poświęconym Marii. Dobrze jest sobie przypomnieć, że w starożytności miesiąc ten związany był z kultem bogini Artemidy z Efezu,
a Sobór w Efezie w 431 r. ogłosił pierwszy dogmat maryjny.
Jak wiemy, Kościół katolicki ustanowił wiele świąt w miejsce dawnych uroczystości pogańskich.
Podobnie jest z tzw. „miesiącem maryjnym”. Oto co pisze na ten temat ks. Bogusław Nadolski: „Szczególna cześć oddawana Maryi w maju sięga wieków średnich i wiąże się z działaniami zmierzającymi do wyeliminowania bądź nadania głębszej, chrześcijańskiej treści różnym zwyczajom pogańskim, praktykowanym w tym właśnie miesiącu. Cześć ta rozwinęła się szczególnie w XVII w., stając się stałą praktyką w połowie XIX w. Do tej praktyki odwołał się Paweł VI w encyklice Mense maio (1965), nawołując do zachowania tradycji w tym względzie. W Polsce nabożeństwa majowe przyjęły się od XIX w.” („Liturgika” t. II, s. 148).
Uroczystość NMP Królowej Polski nawiązuje do aktu ślubowania króla Jana Kazimierza 1 kwietnia 1656 r. w katedrze lwowskiej. Wtedy to król oddał nasz kraj w opiekę NMP i ogłosił ją Królową Polski: „Ciebie za Patronkę moją i za Królową państw moich dzisiaj obieram”. Następnie, po wojnie ze Szwedami, duchowieństwo na Jasnej Górze oddaje naród Polski Marii tymi słowami: „Rzeczypospolitej bądź Królową i Panią, natchnieniem i Patronką”. A na prośbę arcybiskupa lwowskiego, Seweryna Morawskiego, papież Leon XII (1823-1829) wyznaczył pierwszą niedzielę maja dniem uroczystości NMP Królowej Polski. Dopiero Pius XI (1922-1939), w odpowiedzi na prośbę polskiego episkopatu, 12.XI.1923 r. przeniósł uroczystość NMP Królowej Polski na dzień 3 maja.
W roku 1956 Kościół pod przewodnictwem episkopatu odnawia ślubowanie i na nowo powierza swe losy Królowej Polski: „Królowo świata i Polski Królowo, odnawiamy dziś śluby przodków i Ciebie za patronkę naszą i Królową narodu polskiego uznajemy”.
Kościół twierdzi, że przez sam ten akt naród Polski odrodził się duchowo… Święto NMP Królowej Polski zostało zatwierdzone przez Watykan w 1962 r. Wtedy to Jan XXIII ogłosił NMP Królową Polski, główną patronką kraju. Z kolei 3 maja 1966 roku, z okazji 1000-lecia chrztu Polski, dochodzi do kolejnego „oddania Polski w macierzystą niewolę Maryi”. Kard. Stefan Wyszyński podkreślał przy tej okazji, że Polska jest „Narodem Matki Bożej”.
Wspomnieć jednak należy, że wiele innych państw wyprzedziło Polskę w wyborze Marii na swą królową. Na początku XI w. Stefan, król węgierski, ogłosił Marię królową Węgier. W XII w. król portugalski poświęcił jej swe królestwo. W XVI w. z kolei za królową obrała ją sobie Hiszpania, a za jej przykładem poszły prawie wszystkie narody Ameryki Południowej i Środkowej. Na ten fakt zwrócił uwagę kard. Stefan Wyszyński, ale jednocześnie podkreślił, że Polska jest szczególnie związana z Bożą Rodzicielką: „Wiele narodów przypisuje sobie ten zaszczyt! Ale mamy przekonanie, że jesteśmy w jakiś szczególny sposób związani z Maryją”.
Kościół katolicki naucza, że uroczystość NMP Królowej Polski należy postrzegać w szerszym kontekście historycznym. Dlatego, że naród polski od dawna zwracał się do Marii z prośbą o obronę. Świadectwem tego jest modlitwa „Pod Twoją obronę”. Marię wzywano jako „Pomocnicę wszystkich”, „Nadzieję chrześcijan”. A obrony u Marii szukano w przypadku klęsk, zarazy, plag, wojen oraz zagrożenia dla wiary. Kościół wierzy więc, że Maria broni, pomaga i otacza naród polski macierzyńską miłością i udziela mu pociechy w utrapieniach. Maria jest więc od wieków pewną ostoją, ponieważ idzie przed narodem jak obłok świetlany.
Tak jak apostoł Paweł ubolewał nad Galacjanami, że zawrócili do słabych i nędznych żywiołów, że „zachowywali dni i miesiące, i pory roku i lata” (Galatów 4:9-10), tak smucić muszą dążenia Kościoła katolickiego.
Ustanawianie świąt z „miesiącem maryjnym” o rodowodzie pogańskim jest nie tylko daremne, ale przede wszystkim jest wyraźnym odstępstwem od Słowa Bożego. Już do starożytnego Izraela Bóg powiedział: „Nienawidzę waszych świąt, gardzę nimi i nie podobają mi się wasze uroczystości świąteczne” (Amosa 5:21). O ileż bardziej dotyczyć to musi świąt, które nie mają nic wspólnego z Biblią!
Czy nazywanie Marii „Królową Polski”, „patronką”, „orędowniczką”, „nadzieją chrześcijan”, „obłokiem świetlanym” i „królową niebios” nie jest przejawem totalnego odstępstwa? Jeśli na kartach Pisma Świętego Bóg wyraźnie sprzeciwił się oddawaniu czci dla „królowej niebios” (Jeremiasza 7:44), a sama Maria nigdy jej nie przyjmowała, to który z duchów faktycznie manifestuje się w Polsce?
Biorąc pod uwagę, że „szatan przybiera postać anioła światłości” (2 Koryntian 11:14) oraz że bałwochwalstwo prowadzi do społeczności z demonami (1 Koryntian 10:20), kult „Królowej Polski”, która jednocześnie jest „królową niebios”, jest — według Biblii — najgorszym z możliwych duchowych wszeteczeństw. A w Polsce manifestuje się duch ciemności, fanatyzmu, hipokryzji, niezgody i przewrotności.Twierdzenie, że po kolejnym zawierzeniu kraju „Królowej Polski” naród przeżył duchowe odrodzenie, jest wypaczeniem istoty duchowego odrodzenia. Według Apostoła Piotra człowiek dostępuje „odrodzenia nie z nasienia skazitelnego, ale nieskazitelnego, przez Słowo Boże, które żyje i trwa” (1 Piotra 1:23). I nie ma to nic wspólnego z zawierzeniem Marii, bowiem tylko ten, „kto weń [w Chrystusa] wierzy, nie zawiedzie się” (1 Piotra 2:6).
Nasze życie zostaje „uświęcone przez posłuszeństwo prawdzie” (1 Piotra 1:22). A wszelkie akty zawierzenia „Królowej Polski”, szukanie w niej oparcia, pomocy i pociechy jest wyrazem nieposłuszeństwa Słowu Bożemu i z góry skazane jest na niepowodzenie. W Psalmie 33:12 czytamy: „Błogosławiony lud, którego Bogiem jest Jahwe” (Biblia Tysiąclecia, wyd. II). Czy Polska jest takim błogosławionym krajem? Czy chaos gospodarczy i regres społeczno-moralny nie dowodzi czegoś wręcz odwrotnego? Czy kraj, który tonie w bałwochwalstwie może oczekiwać Bożego błogosławieństwa?
Zwróćmy uwagę, że w XVI w. Polska słynęła z tolerancji. W tym czasie była jedną z militarnych potęg Europy. Niestety, sytuacja ta uległa zmianie w wieku XVII wraz z kontrreformacją. Sprowadzeni do Polski jezuici doprowadzają do wypędzenia innowierców. Miejsce Pisma Świętego i reformacji zajęła tradycja i kult maryjny. Czyż to nie zastanawiające, że nietolerancja wobec innowierców zbiega się z rozbiorem Polski? Naród pogrąża się w religijnym fanatyzmie, ale również i w pijaństwie. Ten początek końca przypada na czas, gdy właśnie król Jan Kazimierz poddał cały nasz kraj „królowej niebios”, ogłaszając ją „Królową Polski”. Od tego czasu Polska zmierza ku rozbiorom.
Czy to przypadek, że państwa protestanckie stoją gospodarczo, jak też pod względem społeczno-moralnym na wyższym poziomie niż Polska? Co więc narodowi polskiemu daje zawierzenie, patronat i szczególny związek z Marią? Przede wszystkim duchowe zniewolenie i zaślepienie na prawdę Słowa Bożego. To ciągła bieda dla większości rodaków. To korupcja, niekontrolowane wpływy duchowieństwa, wzrost przestępczości, bezrobocie itp. itd… Królowa Polski, która — jak wierzy Kościół katolicki — pokona węża-diabła, nie była w stanie przyjść z pomocą swoim wiernym ani w czasach rozbiorów Polski, ani podczas I czy II wojny światowej.
Pomimo jej patronatu i wołania „Pod Twoją obronę!” — Polacy ginęli z rąk faszystów oraz w czasie stalinowskich czystek. „Pomocnica wszystkich” zawiodła. „Nadzieja chrześcijan” okazała się złudna. A zatem w kim powinniśmy pokładać naszą ufność? Do kogo winniśmy kierować nasz wzrok i nasze modlitwy?
Oto odpowiedź psalmisty: „Wznoszę swe oczy ku górom: Skądże nadejdzie mi pomoc? Pomoc moja od Jahwe, co stworzył niebo i ziemię (…) Jahwe cię strzeże, Jahwe twoim cieniem przy twym boku prawym (…) Jahwe cię uchroni od zła wszelkiego: czuwa nad twoim życiem. Jahwe będzie strzegł twego wyjścia i przyjścia, teraz i po wsze czasy” (Psalm 121, Biblia Tysiąclecia, wyd. II).
BOLESŁAW PARMA